Kazimierz Jacek Szczęsny   ( † 2004 )

Klub Krakowski - Kazimierz Jacek Szczęsny

Moja inicjacja w Klubie dokonała się za sprawą Wojtka Starowieyskiego i Krzyśka Görlicha. Wojtek tak delikatnie zachodził mnie z lewa i z prawa, znając moją niechęć do zrzeszania się, ale jak już mi wygarnął, to postanowiłem spróbować. Jak spróbowałem to i zostałem i tego nie żałuję.

Szkoły proste i banalne: podstawówka (klasa została rozwiązana za złe zachowanie, więc olałem to i zajmowałem się sportem), Liceum Sobieskiego (zmądrzałem i zajmowałem się sportem), krakowska Polibuda – specjalność Zapory Wodne (po staremu zajmowałem się sportem), Akademia Wychowania Fizycznego – kierunek trenerski (alpinizm), a obronę dyplomu przerwał stan wojenny.

A ten sport to co?

Szermierka (szabla) – 3 lata w SKS. Narciarstwo alpejskie – 40 lat w tym siedem lat wyczynowo (AZS), freestyle (balet na nartach), wreszcie Ski-Extreme (instruktor). Alpinizm: 13 lat ekstremalnie w Alpach (instruktor międzynarodowy). Taekwondo – 2 lata. Kung-Fu Choy Lee Fut – siedem lat ostrego bicia i kopania. Rowery górskie: 10 lat, w tym dwa lata wyczynowo w swojej grupie wiekowej.

Dziś prowadzę prywatne firmy Raven – Budownictwo, Raven – Sport i Art-Project + (reklama – marketing – internet – multimedia). Moje pierwsze hobby to misie – mam ich przeszło ponad 100 sztuk i tak też mnie zowią. Moje drugie hobby to lenistwo. Jest też fotografia.

Mogę się pochwalić autorską wystawą fotografii w galerii Związku Polskich Artystów Fotografików, posiadaniem uprawnień eksperta w dziedzinie budownictwa hydrotechnicznego (zapory wodne – dla nie wtajemniczonych), kilkoma wygranymi punktowanymi biegami zjazdowymi i gigantami w okresie „wyczynowym”, kilkunastoma zjazdami ekstremalnymi w Alpach, III miejsce w eliminacjach Pucharu Polski w rowerach górskich, kilkoma spektakularnych wejściami alpinistycznych, a w ogóle to chyba jestem największym świrem o czym świadczy np. próba dorównania czasowi Hermanna Maiera na trasie St.Christina (3500 m) w Val Gardena i parę podobnych zagrywek.

Rodzina? Przyznaję się do córki (1981) – szajba taka jak tatuś. Mam też na stanie żonę – na szczęście wzór rozsądku, bo inaczej byłby to zwariowany dom. Należę do ludzi, którzy nie bardzo wiedzą, co to duma (obcy mi ten stan emocjonalny), ale cieszę się właśnie z żony i córki...

Mapka cmentarza Rakowickiego